Posprzątaj w głowie na wiosnę!

18 Lut 2017 | #blog

Czysty umysł to spokój duszy i skuteczność działania. Im więcej w nim śmieci, tym trudniej skupić się na tym, co ważne, tym rzadziej udaje się zacząć i skończyć coś, na czym nam naprawdę zależy. Współczesny świat bombarduje nas tyloma informacjami, bodźcami, obowiązkami, że skoncentrowanie się na priorytetach to praca niemal syzyfowa. Świata nie zmienimy, możemy się jednak przed tym nawałem „rozpraszaczy” bronić. Dlatego polecam wiosenne porządki w głowie i w sieci! Wyrzuć wszystko, czego nie potrzebujesz, a zobaczysz, że odetchniesz z ulgą i odnajdziesz siebie!

Od jakiegoś czasu czuję się przytłoczona. Mam wrażenie, że dobija się do mnie tyle spraw, że musiałabym mieć głowę konia, albo może i słonia (hmmm… może nawet mamut byłby lepszy?), żeby to wszystko połapać. A że jak wiadomo doba nie jest z gumy (może ktoś w końcu wynalazłby jakiś wehikuł czasu?), nie daję rady i na samą myśl o tym już jestem zmęczona (o właśnie i regenerator sił by się przydał), co mi zdecydowanie nie pomaga na skoncentrowaniu się na priorytetach. Dotyczy to zwłaszcza wszystkiego, co on-line, choć nie tylko w tym problem.

Z internetu i wszystkich jego dobrodziejstw nie zamierzam rezygnować

– jak zapewne poradziłoby mi natychmiast wielu bardziej i mniej życzliwych, zwłaszcza tych, którzy nie wiedzą do końca do czego ten internet właściwie służy. Postanowiłam jednak zrobić w tym obszarze swojego życia, obszarze bardzo ważnym i przynoszącym mi wiele korzyści – wielkie wiosenne porządki! Wam również bardzo je polecam. Zobaczycie, odetchniecie z ulgą, poczujecie się lżejsze i przede wszystkim znowu zaczniecie kontrolować to, co wokół.

Jeżeli ktoś nie czerpie, jak ja informacji i wiedzy z tak wielu źródeł w sieci, nadal poprzestaje jedynie na odwiedzaniu księgarń, bibliotek i znajomych, będzie mu łatwiej o porządki. Co więcej może ich nawet nie potrzebuje – choć pewnie też zarzuca się nadmiarem zadań, wypełnia kalendarz po brzegi i czuje się zmęczony. Kto jednak chłonie świat nie tylko w pracy, sklepie i na spacerach po parku, ale też czyta specjalistyczne blogi, odwiedza tematyczne portale, ogląda webinary, słucha podcastów, szuka odpowiedzi na forach i w grupach facebookowych, prenumeruje newslettery, do tego utrzymuje relacje z klientami, współpracownikami czy mentorami korzystając z messengerów, sieci społecznościowych i maili, ten wie, o czym mówię!

Naucz się filtrować

Wszystkie te źródła są potrzebne, wiele z nich jest bardzo wartościowych, ale by w pełni z nich korzystać, żyć w harmonii i pozostać sobą musimy koniecznie narzucić sobie pewne zasady, nauczyć się filtrować wszystko to, co do nas napływa i odrzucać jak najwięcej pozostawiając to, co ważne, potrzebne i w ilościach, które jesteśmy w stanie przerobić. Inaczej czytamy wszystko po łebkach,  mamy ciągłe poczucie straty (bo przecież tylu rzeczy jeszcze nie przeczytaliśmy, tylu newsletterów nie otworzyliśmy, tyle linków czeka na kliknięcie, tyle filmików na obejrzenie). W takich warunkach niczego nie możemy właściwie skonsumować, przećwiczyć, wdrożyć, zrozumieć, zapamiętać nawet. Nasz umysł jest w ciągłej gotowości, co gorsze w ciągłym niezdrowym niedosycie, w biegu. Speszy się, goni, sam nie wie za czym, koszmar po prostu. Znacie to? Myślę, że wielu z Was zna to dokonale.

U mnie na pierwszy ogień poszła poczta elektroniczna

Korzystam z formatu IMAP dzieki czemu (nareszcie ktoś coś takiego wymyślił, chwała mu za to niech będzie chwała!) niezależnie od tego, na jakim urządzeniu sprawdzam pocztę, wszedzie jej stan jest taki sam. Gdy przeczytam coś na komórce, na komputerze również ma status „przeczytanie”, jeżeli na tablecie przerzucę maila do folderu na przykład „ważne”, na kamórce również go tam znajdę. Co najważniejsze – jeżeli stojąc w kolejce na poczcie w Zakopanem (tak, tam ciągle są kolejki, dokładnie takie same jak 30 lat temu) wyrzucę niepotrzebnego maila ze skrzynki na komórce, NIGDY go już nie zobaczę, ani na kompie, ani tablecie, ani w ogóle nigdzie! No dobra w koszu pewnie będzie, póki go nie opróżnię.

Mam kilka kont, przemyślałam więc dokładnie, które do czego powinno mi służyć i zrobiłam porządki. Wszystkie newslettery na przekład przepisałam na jeden adres. Tak, bym mając chwilę wolnego na przykład w autobusie (taaa… tylko kiedy ja ostatnio jechałam autobusem?) mogła sięgnąć i poczytać. Przepisując je bardzo dokładnie zastanawiałam się nad każdym, czy aby na pewno chcę go subskrybować. Nie ma w skrzynce nic gorszego, niż mnożące się w tempie wręcz niewyobrażalnym newslettery, których nigdy nie przeczytamy. Tkwią tam jak wielki wyrzut sumienia, krzyczą do nas: znowu nie zdążyłaś! znowu nie przeczytałaś, znowu coś Cię ominęło, znowu jesteś w tyle! Precz z nim, wywal bez skrupułów. Zostaw tylko kilka ulubionych, które czytasz z przyjemnością, które wnoszą coś ważnego, których naprawdę nie chcesz lub nie możesz przegapić!

Maile dotyczące projektu Mamo Potrafisz przekierowałam pod inny adres, sprawy prywatne pozostawiłam na koncie prywatnym czyszcząc je jednocześnie z wszystkich innych. Coach Twoich Marzeń otrzymał nowe konto itd… Sprawy formalne, księgowe wylądowały na jeszcze innym. Wszystkie wyczyściłam ze spamu i zbędnych zaległości. Pozakładałam na nich katalogi, do których wrzucam określone sprawy. To naprawdę bardzo pomaga. Teraz tylko (a może aż) pozostaje tego porządku konsekwentnie pilnować. Trzymajcie kciuki, żeby mi się udało!

Podobnie postąpiłam z kontami na Facebooku i Instagramie

Powyrzucałam polubienia wszystkich stron, które uznałam za niepotrzebne lub wręcz szkodliwe dla mojego spokoju wewnętrznego. Kilku znajomych zarzucających swoje walle – a i mój przy tym – bzdurnymi filmikami, fotkami i komentarzami przesunęłam do kategorii „nie pokazuj powiadomień”. Wypisałam się z grup, które skutecznie zasypywały mnie bzdurnymi postami. Przypomniałam sobie jednocześnie, w których grupach chcę się udzielać i dlaczego.  Obiecałam też sobie, że nie będę rzucać się na wszystkie możliwe webinary, wyzwania i tym podobne, nie ominę jednak tych, które wydadzą mi się naprawdę wartościowe.

Teraz pozostaje się tylko tego trzymać i zabrać za porządki w szufladach!